czwartek, 11 stycznia 2018

| memories | prom2017 |

Witajcie kochani!

Zaczął się styczeń, a jak wiadomo jest to okres studniówkowy. Bardzo często widzę u moich koleżanek na snapchacie czy instagramie przygotowania do ich wymarzonej studniówki. Wstawiają różne zdjęcia nowo zakupionych butów, sukienek czy biżuterii. Ja osobiście studniówkę mam już za sobą. Dokładnie 7 stycznia minął rok od tego wydarzenia. Pomyślałam, że pokażę Wam jak ja wyglądała na balu, ale i przy okazji trochę powspominam. Ogólnie jestem osoba dość emocjonalną i wszystko bardzo przeżywam. Pamiętam, że nie mogłam doczekać się swojej studniówki. Sukienki zaczęłam szukać chyba w listopadzie. Zaczęło się od zwykłej krótkiej, a skończyło na długiej eleganckiej sukni. Ogólnie rzecz biorąc, całe to wydarzenie było dla mnie naprawdę ważne. Liceum bardzo miłe wspominam. Poznałam wiele wspaniałych osób, z którymi spędziłam cudowne chwile. Bardzo chętnie powracam do tamtego czasu.

A Wy?
 Jesteście już po wielkim balu? A może właśnie biegacie po sklepach w poszukiwaniu idealnej kreacji?




      
                                                                                                                   





wtorek, 2 stycznia 2018

my tattoo

Witajcie! Tym razem przychodzę do Was z całkiem innym wpisem niż zwykle. A więc do rzeczy.
Dziś dokładnie mija półtorej roku, kiedy zrobiłam sobie tatuaż. Jest on dość duży i znajduje się na prawym biodrze. Wiele osób zadaje mi mnóstwo pytań odnośnie tego - czy bolało? Czy nie bałam się zrobić aż tak dużej "dziary" ze względu na to, że jest to mój pierwszy tatuaż. Zapewne są tu osoby, które zastanawiają się nad zrobieniem tatuażu, ale własnie zadają sobie te same pytania. Obawiają się bólu, tego jak ich organizm zareaguje i czy tatuaż będzie się dobrze goił. Chciałabym opisać Wam w skrócie jak to wszystko u mnie wyglądało. Być może niektórym z Was trochę ułatwi to podjęcie decyzji na temat zrobienia stałej pamiątki na swoim ciele. A wiec u mnie pomysł na wytatuowanie się pojawił się kilka miesięcy przed 18- nastką. Zaczęłam szukać w internecie różnych inspiracji. Sama nie wiedziałam co chce. Chciałam by to  było coś wyjątkowego,  niekoniecznie by zawierało jakieś znaczenie. Chodziło głównie o to by nie był dość oklepany no i żeby mi się podobał. I tak około pół roku później znalazłam się już u tatuażysty. Wzór, na który się zdecydowałam, znalazłam w zasadzie przypadkowo w internecie i od razu podjęłam decyzje, ze własnie to chcę.
 - Czy się bałam? Czekałam około miesiąca na termin i szczerze mówiąc przez cały ten czas byłam tak podekscytowana, że ani przez chwilę nie myślałam o bólu itp. Wszystko zaczęło się, kiedy znalazłam się TAM. Kiedy trwały przygotowania do rozpoczęcia tatuowania zaczęłam wewnętrznie panikować. Nie wiedziałam co mnie za chwile czeka, co będę czuć. Ale mimo stresu ani przez moment nie miałam chwili zwątpienia w to co zaraz zrobię.
- Czy bolało? Jestem osoba, która jest totalnie niewytrzymała na ból. Nawet najmniejsze skaleczenie wydaje mi się mega wielką raną i mam wrażenie, że zaraz umrę. Z tatuażem  było zupełnie inaczej. Sama byłam w szoku, kiedy tatuażysta zrobił pierwszą linię. Nie czułam nic. Jedynie co, chwilami lekkie pieczenie, które porównuję z ugryzieniem komara. Czasem też coś łaskotało. Sama nie wiem dlaczego tak było. Być może to miejsce jest dość wytrzymałe na ból, bądź cały czas tylko sobie wmawiałam, że jestem aż tak delikatną osobą. Cały zabieg trwał około 4,5h, z małymi przerwami.
- Co z gojeniem? Zanim tatuaż całkiem się zregenerował i był w pełni zagojony upłynęło jakieś 2 tygodnie. Przyznam, że to był szczególnie trudny okres. Mycie tatuażu co kilka godzin i smarowanie go maścią. Bardzo często musiałam robić to poza domem w warunkach mało sterylnych np w szkolnej ubikacji. Ze względu, że był to rok szkolny musiałam sobie jakoś radzić. Niestety po upłynięciu pół roku musiałam udać się na tzw. poprawkę. Jak widzicie na zdjęciach, tatuaż składa się z samych konturów i w niektórych miejscach widoczne były prześwity. Dlatego zdecydowałam się, że go poprawię. Stwierdziłam, że znam już temat, nie bolało za pierwszym razem, wiec zapewne i teraz pójdzie jak po maśle. Tu się myliłam. Poprawka okazała się wręcz tragiczna. Tatuaż był w pełni wygojony, a mimo to jeżdżenie igłą po tych samych liniach sprawiało, że czułam się jakby ktoś rozcinał albo przypalał mi skórę. Całe szczęście trwało to wszystko o wiele krócej niż za pierwszym razem. Po wszystkim znowu trzeba było przejść okres gojenia. Wyglądało to zupełnie tak samo. Za pierwszym i za drugim razem wszystko ładnie się zagoiło. Tatuaż do tej pory wygląda super. Nie żałuję ani trochę mojej decyzji. Spotkałam się tez z pytaniem - a co w przyszłości? Ca będzie za parędziesiąt lat kiedy twoje ciało zupełnie się zmieni.
- Co wtedy? Staram się żyć chwila. Liczy się to co jest tu i teraz, a co będzie za jakiś czas? Będę mieć co wspominać. A myślę, że tych "wspomnień" będzie coraz więcej. Tak - tatuaże uzależniają. Planuję kolejny, ale tym razem coś mniejszego, delikatniejszego.Więc jeżeli naprawdę chcecie zrobić sobie tatuaż, a macie jakiekolwiek obawy - nie macie się czego bać. Uważam, że wszystko jest dla ludzi, a w życiu trzeba wszystkiego spróbować!








środa, 27 grudnia 2017

| gray | khaki | pink |

 Hej kochani! Święta się skończyły, a my niestety musimy wrócić do szarej rzeczywistości. Nie wiem jak Wy, ale ja mam wrażenie, że przez te kilka dni świąt przybrałam co najmniej ze 3kg. Teraz czas na zregenerowanie organizmu i przygotowanie się na kolejne świętowanie. Już wkrótce Sylwester, dlatego dziś przychodzę do Was z trzema propozycjami na nocne, sylwestrowe szaleństwo. Wybrałam trzy sukienki ze swojej szafy, które uważam za odpowiednie na tę okazję. Każda z nich jest inna, każda ma swój urok. Lubię "zwykłe" i proste sukienki, do których można założyć pasek i nadać im zupełnie inny wygląd. Oceńcie sami i dajcie znać, która stylizacja jest dla Was najlepsza!









czwartek, 21 grudnia 2017

Jeansowelove

Ostatnimi czasy jestem zakochana w jeansie. Przeglądając różne strony w Internecie rzuciła mi sie w oczy długo wyszukiwana jeansowa kurtka zimowa. Niestety cena była powalajaca i nie mogłam pozwolić sobie na jej kupno. Pewnego razu idąc przez miasto zobaczyłam w witrynie sklepowej właśnie tą kurtke, którą widzicie na poniższych zdjęciach. Od razu skradła moje serce. Weszłam - przymierzyłam - kupiłam. Do tego ten puderkowy puszek mnie zauroczyl. Kurtka była o wiele tańsza niż ta z Internetu, a wyglądem wiele się nie różni. Kurtka jest ciepla, w środku posiada miłe futerko.

Korzystając z okacji - w związku z nadchodzącymi świętami Bożego Narodzenia chce życzyć wszystkim tym, którzy są tutaj ze mną od początku, i mnie wspieraja, ale i  też tym, którzy zaglądneli do mnie przez przypadek wesołych, i pogodnych świąt. By ten czas był dla Was wszystkich magiczny i wyjątkowy, spędzony w gronie najbliższych. Również chce Wam życzyć dużo szcześcia i samych sukcesów w nowym roku. Oby spełnily sie Wam wszystkie noworoczne postanowienia! ❄💜





  

                     
Zdjęcia robione były późnym wieczorem,  ponieważ zależało mi na efekcie świątecznym i niestety jakość zdjęć jest kiepska.

niedziela, 17 grudnia 2017

zimowe ciepło


Hej wszystkim! 
Jak Wam minął weekend? Mi zdecydowanie za szybko. Dzień mija za dniem, czas ucieka diametralnie. Wkrótce święta, magiczny czas. Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam Boże Narodzenie. Pomału wchodzimy w okres przygotowań. W domu pojawiły się mandarynki, a ich zapach, który się unosi zdecydowanie wskazuje na nadchodzące święta. Dookoła wszystko lśni, kolorowe ozdoby, którymi udekorowane są miasta od dawna wprowadzają nas w świąteczny klimat. Ludzie biegają po sklepach w poszukiwaniu idealnych prezentów dla swoich bliskich. Ja osobiście uwielbiam tą "przedświąteczną gorączkę" Obdarowywanie innych prezentami sprawia mi ogromną radość. Dziś znalazłam chwilę na zrobienie kilku zdjęć. Pogoda za oknem fatalna więc "sesja"odbyła się w domu. Zimą w mojej szafie głównie goszczą ciepłe golfy i swetry.  Tak też i dziś założyłam jeden z moich ulubionych swetrów. Do tego leginsy, które zawsze zakładam będąc w domu, ponieważ w nich czuję się najlepiej. Nic mnie nie "gniecie i nie ciśnie" no i oczywiście obowiązkowo, o tej porze roku na nogach muszą być grube skarpety. To u mnie podstawa. Cała stylizacja jest dość delikatna, dlatego wszystko podkreśliłam czerwoną szminką Lubię tak czasem "zaszaleć" z kolorami na ustach..
Co o tym myślicie?
Dajcie znać jak u Was wyglądają przedświąteczne przygotowania. Zdażycie ze wszystkim przed wigilią? 🌲❄







        









niedziela, 10 grudnia 2017

Warm & comfortable

Hej! Dziś szybki i krótki wpis. Chce Wam pokazać troszkę inną mnie. Uwielbiam sportowe ciuchy, a w wyglądzie stawiam przede wszystkim na wygodę. Szczególnie w chłodniejsze dni lubię utopić się w szerokich i ciepłych bluzach mojego chłopaka. On twierdzi, że wyglądam w nich super, ale i tak też się czuję. Na sobie mam bluzę, którą dostał ode mnie na urodziny. Założyłam jedne z moich ulubionych jeansów. O butach wspominałam we wcześniejszym wpisie. Zamówiłam je podczas promocji na Renee. Postanowiłam, założyć je własnie do tej stylizacji, ponieważ myślę ze całość fajnie się prezentuje. Podsumowując -  mogę szczerze polecić tę stronę. Buty są idealnie wykończone i wglądają tak samo jak na zdjęciach!












niedziela, 3 grudnia 2017

Darker side


Cześć wszystkim! 
Długo się do Was nie odzywałam, ale muszę przyznać, że ciężko jest mi znaleźć czas, by w spokoju usiąść i skupić się na wpisie. Codziennie praca plus obowiązki domowe, a do tego niesprzyjająca pora roku, podczas której bardzo szybko robi się ciemno, zimno i nie ma czasu na zrobienie ciekawych zdjęć. To wszystko bardzo utrudnia systematyczne prowadzenie bloga. Stylizacja do tej sesji od dawna siedziała mi w głowie. Przede wszystkim chce Wam dziś pokazać buty, które zamówiłam na Renee. Są to kolejne zakupy przez internet, które zakończyły się powodzeniem. Pierwszy raz kupiłam buty na tej stronie. Tak naprawdę zachęciły mnie mega promocje -40%. Z tej oto okazji zamówiłam sobie dwie pary. Dziś pokaże Wam jedną - są to czarne botki z klamrami, na które od dawna chorowałam, a drugą parę w kolejnej stylizacji. Uważam, że botki posiadają swój urok. Są idealne na zimę, widać że wykonane są z solidnego materiału. A najważniejsze jest to, ze są bardzo ale to bardzo ciepłe. Myślę, że można założyć je do każdej stylizacji. Zarówno do zwykłych jeansów jak i do spódniczki czy sukienki. Ja wybrałam dziś nieco rockowy look. Przyznam, że nie jest to do końca mój styl, aczkolwiek coraz bardziej przekonuję się do tego typu ciuchów. A Wy co myślicie?.. Pasuje do mnie ta stylizacja?

( Wybaczcie jakość zdjęć, ale pogoda była fatalna. )